Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 lutego 2015

Do you wanna be...?

W ostatnich dniach, bez przerwy katuję J Cole'a. Muszę przyznać, że jego ostatni album jest absolutnie mistrzowski, nie tylko ze strony technicznej, ale także lirycznej. Już intro jest pokazem umiejętności Amerykanina. To właśnie ten spokojny bicik słyszę dzisiaj cały dzień. Dlaczego tak bardzo się nim jaram? Bo udowadnia ludzką ignorancję wobec samych siebie.


Czy chcesz być szczęśliwy? Chcesz być wolny? Wydaje się, że to kompletnie oklepane pytania, ale prawda jest taka, że mało kto powie "tak, chcę" po choć krótkim namyśle. Dlaczego? Rozsądek. To właśnie on jest najczęściej przeszkodą w byciu szczęśliwym i wolnym. Możecie nazwać mnie oderwanym od rzeczywistości, ale spójrzcie prawdzie w oczy. 


Ilu z was wybrało szkołę/zawód, biorąc pod uwagę rynek pracy, potencjalny zarobek, pozycję w społeczeństwie itp. Ile w swoim życiu przeczytaliście wywiadów z jakimś idolem, który od początku robi to co kocha, podczas gdy wy siedzieliście w tym czasie na nudnych zajęciach, bądź przy stercie gówniatej roboty. Ile razy powtórzyliście sobie "daaaamn, nienawidzę poniedziałków, znów do roby..", "szlag, wejściówa z biologii organicznej... pamiętaj, lekarz dobrze zarabia"?


Czujesz się szczęśliwy i wolny męcząc się niemiłosiernie, tylko po to, aby zarabiać trochę więcej zielonych? Pamiętaj, to co wypracujesz za młodu, zostaje z Tobą do końca życia. W robocie spędzisz najprawdopodobniej najbliższe 45 lat życia. 45 lat z pieczątkami, i 26 dniami urlopu + kilka świąt. Pomyśl, czy wtedy, na łożu śmierci, będziesz mógł powiedzieć, że całe życie byłeś szczęśliwy i wolny? Nie sądzę. 

Teraz odpowiedz sobie na dwa ważne pytania. Co kochasz robić i o czym marzysz? Pełnie szczęścia dać Ci może jedynie spełnienie swojej własnej osoby. Kolejne zadanie - przypomnij sobie, kiedy ostatni raz zrobiłeś coś, co zawsze chciałeś. Jak się wtedy czułeś? Szczęśliwy i wolny? No właśnie.


Do you wanna, do you wanna be
Do you wanna, do you wanna be
Do you wanna, do you wanna be, free
Do you wanna, do you wanna be, happy
Do you wanna, do you wanna be, happy
Do you wanna be, happy
Do you wanna, do you wanna be, happy
I said do you wanna, do you wanna be, happy
I said do you wanna, do you wanna be, free
I said do you wanna, do you wanna be happy
I said do you wanna, do you wanna be, free
Free from pain, free from scars
Free to sing, free from bars
Free my dawgs, you're free to go
Block gets hot, the streets is cold
Free to love, to each his own
Free from bills, free from pills
You roll it loud, the speakers blow
Life get hard, you ease your soul
It clears your mind, learn to fly
Then reach the stars, you take your time
And look behind and said what I can
Look how far I done came
They say that dreams come true
And when they do that there's a beautiful thing
Do you wanna, do you wanna be, happy
I said do you wanna, do you wanna be, free
I said do you wanna, do you wanna be

piątek, 29 sierpnia 2014

Więzienie

Niestety, nawet na mnie przyszedł czas. Po wielu, bardzo wielu dniach wolności i życia zgodnie z tym, co siedzi w głowie, los wysłał mnie do roboty. Ha, niby to nic takiego. W końcu wpadnie parę groszy na jakiś wypad, będzie na okazyjny kebab ze znajomymi. Dla mnie bomba, ale nie w takich warunkach.


Jakiś czas temu, zastanawiając się nad wyborem, na "dzień dobry" skreśliłem wszystkie możliwości związane z dyganiem na taśmie. Wiadomo, w łatwy sposób można dostać w łeb, a z życia nie ma zupełnie nic. Niestety, trafiłem z deszczu pod rynnę. Każdy indywidualista, taki jak ja, z pewnością zrozumie o co chodzi. Po pierwsze, nie mam żadnej możliwości na jakiekolwiek spełnienie w dniu pracy. Nie da się zrobić zupełnie nić, poza bezużytecznym zapierdzielaniem. Po drugie, wszechobecna jest irytująca napinka, która w naszym cudownym kraju jest czymś zupełnie normalnym. No cóż, taki mamy klimat. Po trzecie, każda niżej postawiona osoba w "firmie" jest z reguły winna za wszystko. Yaaay, fantastico! Szkoda, że nie ma się z tym nic wspólnego.

Jest mi niezmiernie przykro, że dla 99% ludzi, to wszystko jest czymś zupełnie normalnym. Tak w końcu działa nasz świat. Sorry miśki, gówno prawda. Kilka ostatnich miesięcy zbyt wiele mnie nauczyło.Dzięki nim żyję ze świadomością, że live your dreams to nie tylko pusty slogan. Szkoda tylko, że jestem jednym z niewielu, dla których ważniejsze jest życie samo w sobie, a nie pierdyliard zer na koncie i białe lambo pod willą z basenem. 

Jedno mogę jednak wam obiecać. Jeśli wytrzymam w tym syfie miesiąc, po pierwszej sesji będziecie patrzeć na fotki z wyjazdu w okolice Rijeki. Teraz już nie odpuszczę. Peace.