piątek, 28 lutego 2014

W uszach zabrzmiał ryk silników

NARESZCIE! W końcu wrócił żużel! Znów można pójść na stadion, posiedzieć na nim kilka godzin i w spokoju pooglądać gości na motocyklach śmigających w lewo na paliwie zwanym metanolem. Wszystko tak naprawdę wydaje się być abstrakcyjne, ale jednak jakie jest piękne. Jako kibic z Piły miałem okazję JUŻ DZISIAJ przyjrzeć się jeździe niektórych zawodników. Żyć nie umierać. Szkoda tylko, że do sezonu jeszcze jakieś 1,5 miesiąca...


Czasem przesiadując w domu długimi, zimowymi wieczorami zdarza mi się zapominać jak piękny sport mam pod nosem. Wtedy jednak przychodzi dzień taki jak dzisiaj, kiedy to idę na stadion i wszystko wraca do normy. Nad trybunami unosi się ten specyficzny zapach, w nosie czuje się luźną nawierzchnię, głowa zaczyna pękać od ryku motocykli (choć nowe tłumiki znacznie przygasiły decybele), a serce bije mocniej i mocniej, i mocniej... Więcej nie napiszę, delektujcie się siłą własnych odczuć, wyobraźni i doświadczeń :)

wtorek, 25 lutego 2014

Media wciąż milczą

Jestem ciekaw ile osób wie o tym, jak wielkim zwycięstwem popisał się w ostatnim tygodniu Michał Kwiatkowski. Ba, gdyby nie mój obrazek na sportowybar.pl, pewnie nikt poza krajowym światkiem kolarskim by się nie dowiedział. Może to i smutne, ale niestety, tak jest. Czemu? Przykro mi to stwierdzić, ale trwająca od pewnego czasu nagonka na kolarstwo kompletnie zniszczyła jego obraz w społeczeństwie, a co za tym idzie, spadło zainteresowanie. Szkoda, bo nasi chłopcy osiągają bardzo wiele.


Uzupełniając, Kwiato wygrał wyścig Volta ao Algarve, pokonując takie tuzy kolarstwa jak Alberto Contador, czy Rui Costa. Jest to naprawdę wielki wyczyn, który bardzo dobrze rokuje na dalszą część sezonu. Co więcej, Michał ma już w tym roku 4 zwycięstwa na swoim koncie. Mimo to, w żadnych mediach nie słyszałem ani jednej wzmianki o jego wyczynie. Bardzo to przykre. Nasz kraj ma w końcu wielkie tradycje w tym sporcie. Jest jednak pewna sprawa, która ciągnie się od lat za jedną z największych dyscyplin na świecie. 


Nie bez powodu wrzuciłem zdjęcie Lance'a Armstronga. Jest on symbolem poprzedniej EPOki kolarstwa, opartej na niedozwolonych środkach zwanych dopingiem. Ten piękny spory był wówczas tak naszprycowany, że nie można było znaleźć czystego zawodnika. Na szczęście odpowiednie organy ścigania (mam tu na myśli WADA) zajęły się sprawą tworząc bardzo skuteczną siatkę badań, które są obecnie najczęstsze (!) wśród wszystkich dyscyplin olimpijskich. Co więcej, procent złapanych koksiarzy jest mniejszy niż w LA, piłce skopanej, czy tenisie (dane statystyczne WADA sprzed roku), gdzie kontroli jest znacznie mniej.
Mówiąc już o innych dyscyplinach, przypomina mi się sytuacja ze Zgorzelca. W styczniu, w szatni PGE Turowa znaleziono worki z krwią. Jakby tego było mało, udowodniono zawodnikom "zabawę" z krwią. Cóż, nie było jednak o tym głośno. Pomyślmy teraz, co by się działo, gdyby jeden z busów którejkolwiek grupy zawodowej kryłby w sobie takie skarby? Przykry brak obiektywności...

niedziela, 23 lutego 2014

Historyczne 2 tygodnie

To już jest koniec, nie ma już nic... Chciałoby się zaśpiewać znane wszystkim wersy piosenki Elektrycznych Gitar. Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi, w dniu dzisiejszym dobiegły końca. Czy możemy być zadowoleni z wyników naszych rodaków? Jak najbardziej! W końcu były to najlepsze zimowe Igrzyska w historii polskiego sportu! 6 medali, w tym 4 złote, 1 srebrny i 1 brązowy. Wynik, którego pozazdrościć może wiele nacji na świecie. 


Nasi bohaterowie ostatnich 16 dni? Kamil Stoch, Justyna Kowalczyk, Zbigniew Bródka, oraz drużyny panczenistów i panczenistek. Naszej rakiecie z Zębu poświęciłem już wiele, więc pozwolę sobie zająć się pozostałymi. Justyno, dziękujemy za to, że mimo tak ogromnego bólu i przeciwności losu dałaś radę! Zaryzykuję stwierdzenie, że była to najtwardsza kobieta całych Igrzysk. Zdobyć złoto ze złamaną nogą... Coś niezwykłego. Niestety, ból nie dał chociaż ukończyć naszej mistrzyni biegu na 30 km, który, bądź co bądź, sam w sobie jest pewną nagrodą. Abstrahując na chwilę od IO, ciekawi mnie, czy Justyna ma pojęcie o tym, jak jej osoba została wykorzystana przez lekarza orzekającego w jednym z naszych ukochanych ZUSów... 


Mimo wszystko, największymi bohaterami igrzysk są dla mnie łyżwiarze i łyżwiarki szybkie. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Mimo kompletnego braku jakiejkolwiek bazy treningowej, zdobyli wspólnie aż 3 krążki. Mało tego, najszybszy strażak na świecie Zbigniew Bródka, jako jedyny dał radę odebrać złoto Holendrom. Coś niezwykłego. Co do drużyn... Panie poprawiły się względem Vancouver o jedną pozycję, a panowie, gdyby nie półfinał z Holendrami, również mieliby srebro. Podsumowując, nie licząc pomarańczowych, byliśmy największą siłą w łyżwach szybkich w Soczi! Teraz jednak nie można tego zaprzepaścić. Skoro potrafimy zdobywać medale bez krytego toru w kraju, to co by było, gdyby on w końcu powstał? Strach się bać. Niestety, znając nasz kraj, absolutnie nic nie będzie w tym kierunku zrobione. Wystarczyłoby zaniechać budowę orlików, które i tak efektów nie przynoszą... Skoro mi wystarczały 2 drzewa i trzecie przybite jako poprzeczka, to innym nie starczy? Inwestujmy w to, co daje odpowiednie owoce.


Na koniec pozostaje pytanie, czy możemy być z kogoś niezadowoleni? W żadnym wypadku. Może pozostać lekki niedosyt po drużynówce skoczków (niestety, apetyty były), czy występach naszych biathlonistek, jednak nie można mówić tutaj o jakichkolwiek zawodach! Kochani, prosimy o więcej takich imprez! Już za 4 lata PeongChang. Idąc równo do przodu, powinniśmy wrócić z 8 medalami...